wtorek, 8 kwietnia 2014

kosogłos...

Cześć! Nie pisałam jakieś dwa dni. Jakoś tak nie miałam weny ani sił, ale mam nadzieję, że nie potrzebujecie mojego tłumaczenia. W każdym razie jestem dziś. Zrobiłam sobie wolny dzień. Zresztą kto by sobie nie zrobił, gdyby miał tylko jeden jedyny wykład i to na 8? ;p 
Dziś w planach mam sprzątanie, czytanie i zajmowanie się wyłącznie sobą. Pogoda jakoś zmarniała, a na studenckie Wielkie Grillowanie nie chce mi się iść... Ależ ze mnie antyspołeczny leń!

No, ale nie dziś o tym. Wczoraj (właściwie z wczoraj na dzisiaj) oglądaliśmy Igrzyska Śmierci: w pierścieniu ognia. Powiem Wam, że na początku, za nim obejrzałam pierwszą część, jakoś tak miałam o tym filmie wyrobioną złą opinie i to mocno bezpodstawnie. Jakoś tak skojarzyły mi się te trailery po prostu z jakimiś krwawymi walkami, nie wiadomo po co. No, ale ja tak czasem mam, że się uprzedzam bez powodu, jednak jakoś tak z biegiem czasu i słysząc w okół te wszystkie zachwyty... Tak, leciała pierwsza część w tv, a że nic innego ciekawego nigdzie nie było, zdecydowałam się obczaić co to właściwie takiego jest. Na początku film był dla mnie trudny, bo nie umiałam zrozumieć sensu tych całych igrzysk i tego jak one niby tę władze mają uchronić przed buntem. Bo jak dla mnie to ludzie zawsze powinni się buntować gdy każe im się umierać. Jednak tu chodziło tylko i wyłącznie o manipulacje i wzbudzenie strachu. Dopiero później doszłam do wniosku, że ten film musi być na początku taki bez sensu, bo przecież dyktatura jest nieludzka i bez sensu, także miało to być takie zobrazowanie. Jak dla mnie ogólnie mistrzowsko! Film jednak wywoływał we mnie tak silne emocje, że nie mogłam tego spokojnie oglądać. Gdybym tam była... Odstrzeliliby mnie pierwszą. Druga część totalnie mnie dobiła. Wywoływało to we mnie żywe obrzydzenie. To jak działa ten cały 'system'. I to, że wcale tego nie ukrywali (szczególnie widoczne w rozmowie Snowa z Katniss). Podczas tego filmu mocno przypominałam sobie Nowy wspaniały świat Huxleya czy Rok 1984 Orwella. Na szczęście na końcu drugiej części dowiadujemy się, że zaczęła się rewolucja. Scena rozwalenia kopuły była dla mnie rewelacyjna! Zresztą co ja tam będę. Film na pewno dobrze znacie. Ja koniecznie muszę sięgnąć po książki, bo zapewne są jeszcze lepsze. Bardzo jestem ciekawa ostatniej części trylogii: Kosogłos. Mam nadzieję, że ten symbol wygra ze wszystkim, że nadzieja nie zgaśnie, a rewolucja przyniesie skutki!


Ale do czego dążę? Nie do tego by pisać o moich uczuciach względem filmu. Chodzi mi o reakcje na film przede wszystkim młodych ludzi... Wiadomo, że film jest też między innymi o walce, o poświęceniu, miłości, zaufaniu, sile... Ja mam jednak wrażenie, że niektórzy widzą w tej historii tylko to: igrzyska i losy bohaterów. Wpadłam raz na jeden komentarz osoby, która przeczytała ostatnią część i pisała coś typu: fajnie by było jakby była następna część, np z dziećmi Katniss, a może ta wnuczka Snowa by założyła nowe igrzyska i te dzieci by brały w nim udział (...) Przyznam, że stanęło mi coś w gardle. Czy w trylogi nie chodziło głównie o ukazanie obrazu tyrańskiej władzy i jej obaleniu?! Dlaczego ich tak wszystkich kręciły same te igrzyska, same te walki? Jaki sens by miało, gdyby wnuczka Snowa wprowadziła igrzyska na nowo. Taki, że dyktatura zawsze przetrwa! Ja myślałam, że młodzi powinni myśleć, rozumieć, tymczasem oni doprowadzą właśnie do tego! Nasza władza na świecie latami dąży do tego, żeby ogłupić społeczeństwo, żeby robić jak najwięcej za naszymi plecami. W szkołach uczą tylko: wkuj i zdaj - pójdziesz dalej , już nie ma miejsca na indywidualne myślenie. Młodzi nie chcą myśleć, wolą dostać na tacy, pod nos!!! Oni po tym filmie/książce nie zauważają tego, że tak może być i z Nami, że tak może kiedyś być. Nie widzą żadnego zagrożenia... I to jest przykre i to mnie niszczy... niemal każdego dnia. A ja nie wiem, co mogę zrobić, żeby to zatrzymać...

proponuję się zapoznać i powiązać fakty

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali do końca i życzę miłego dnia! ;)

4 komentarze:

  1. świetny post :)
    mam nadzieję, że do mnie zajrzysz :)
    http://flemour.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie oglądałam tego znanego filmu, jednak przekonałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie widziałam tego filmu. ;) Muszę obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze powiedziawszy sama również nie miałam okazji nic usłyszeć o tym filmie..
    Ale z drugiej strony bardzo się cieszę bo dzięki Tobie już wiem co będę porabiać w weekend!
    Dzięki za świetny pomysł! :-*

    P.S.
    U mnie ponad 125 DIY Wielkanocnych Pomysłów - może znajdziesz coś dla siebie? :-)



    Pozdrawiam,
    Katherine Unique




    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz!
Staram się na każdy odpowiedzieć :)